12 luty 2021

Poznań: prokuratura żąda kary 13 lat więzienia dla Arkadiusza Ł. ps. Hoss

fot. PAP
13 lat więzienia dla Arkadiusza Ł. ps. Hoss domaga się prokuratura, za zarzucane oskarżonemu oszustwa dokonywane tzw. metodą "na wnuczka". Wyrok w tej sprawie Sąd Okręgowy w Poznaniu ma wydać 25 lutego.
REKLAMA

Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu zakończył się w piątek proces Arkadiusza Ł. ps. Hoss, oskarżonego o szereg oszustw i prób oszustwa dokonanych od maja 2013 r. do kwietnia 2014 r. Hoss miał w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, działającej w Warszawie, Szwajcarii i Niemczech, wyłudzić pieniądze i biżuterię o łącznej wartości ok. 2 mln zł. Arkadiusz Ł. miał wprowadzać swoich rozmówców w błąd, podając się za ich bliskich znajomych lub członków rodzin. Oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił przed sądem składania wyjaśnień.

Prokuratur Dariusz Ziółkowski podkreślił w mowie końcowej, że dowody zebrane w sprawie nie budzą wątpliwości co do winy oskarżonego. Dodał, że zachowanie Arkadiusza Ł. cechowało się w znacznym stopniu społeczną szkodliwością czynu. Jak mówił, zebrane dowody wskazują, że to Arkadiusz Ł. był osobą, która koordynowała działania grupy. Prokurator, za zarzucane oskarżonemu czyny, domaga się dla niego kary łącznej 13 lat więzienia. Ponadto domaga się wymierzenia mu kary grzywny, oraz naprawienie w całości szkody wobec wszystkich pokrzywdzonych.

Obrońca Arkadiusza Ł. adw. Paweł Głuchowski wskazywał z kolei m.in. na ogromne wątpliwości co do legalności podsłuchów, które stanowią główny materiał dowodowy w sprawie. Przypomniał też, że jeśli sąd ma jakiekolwiek wątpliwości, których nie może rozstrzygnąć jednoznacznie – to musi te wątpliwości rozstrzygać w sposób korzystny dla oskarżonego. "Całe to postępowanie nie dało żadnych podstaw do tego, by uznać winę oskarżonego w jakimkolwiek zakresie" – zaznaczył Głuchowski i wniósł o uniewinnienie Arkadiusza Ł.

Sąd Okręgowy ma wydać wyrok w tej sprawie 25 lutego. Będzie to już kolejny wyrok wobec Arkadiusza Ł. za zarzucane mu dokonywanie oszustw tzw. metodą "na wnuczka".

Pierwszy proces Hossa rozpoczął się przed poznańskim Sądem Okręgowym w połowie 2017 roku. Śledczy zarzucili mu wówczas udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu w latach 2012-2014 w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne. Mężczyzna miał wprowadzać obywateli innych państw w błąd co do tożsamości, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji. W 2019 roku poznański sąd okręgowy skazał Arkadiusza Ł. na karę 7 lat więzienia. Apelację od wyroku sądu pierwszej instancji złożyła zarówno prokuratura, jak i obrońcy oskarżonych.

W listopadzie 2020 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu wymierzył Arkadiuszowi Ł. karę 6 lat więzienia. Uniewinnił go od dokonania dwóch czynów oszustwa wskazując na brak wystarczających dowodów. Ten wyrok jest już prawomocny.

W pierwszym procesie na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem Adamem P., który odpowiadał z wolnej stopy. Sąd pierwszej instancji skazał Adama P. na karę 6 lat pozbawienia wolności. Sąd Apelacyjny w Poznaniu wymierzył mu karę 5 lat pozbawienia wolności, także uniewinniając go od dokonania dwóch czynów.

Sędzia Marek Kordowiecki, uzasadniając wyrok sądu apelacyjnego, podkreślił, że "rację mają w tej sprawie obrońcy obu oskarżonych, że te +podsłuchy+, te rozmowy, jakie zostały zarejestrowane w ramach działań strony niemieckiej, nie mogą być uznane za dowód w sprawie, za legalny dowód w sprawie". Przypomniał jednocześnie, że kwestia ta została już wskazana przez sąd pierwszej instancji, który także uznał, iż są to dowody nielegalne i w związku z tym nie mogą być brane pod uwagę przy orzeczeniu wyroku.

Sędzia zaznaczył jednak, że sąd pierwszej instancji nie miał racji uznając, że dowód w sprawie mogą stanowić zeznania niemieckich policjantów. Jak tłumaczył, "nie ulega bowiem wątpliwości, że ci dwaj funkcjonariusze policji prowadzili to postępowanie karne w ramach postępowania nadzorowanego przez prokuraturę w Hamburgu; oni zbierali określone dowody, uczestniczyli w czynnościach dowodowych i oni mieli również okazję zapoznawania się z zarejestrowanymi rozmowami w trakcie podsłuchów".

"Takie postępowanie nie jest do zaakceptowania, ponieważ to jest mniej więcej tak, jakby sąd zapytał w charakterze świadka prokuratora prowadzącego śledztwo, który miałby powiedzieć co dokładnie ustalono w trakcie tego śledztwa – tak się przecież nie robi" – wskazywał Kordowiecki. (PAP)

autor: Anna Jowsa

ajw/ robs/

PRZECZYTAJ JESZCZE
Materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez [nazwa administratora portalu] na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.
Koronawirus
wielkopolskie
88839
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Kościanie